Wszystkie »

  • Wpisów:11
  • Średnio co: 108 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 16:42
  • Licznik odwiedzin:4 164 / 1307 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Powiem wam, że bycie obdarowanym przez obcą osobę uśmiechem rano, gdy nic się nie układa to jedna z najprzyjemniejszych chwil jaka może w takiej sytuacji się zdarzyć

Znów dużo pracy, nauki i przemyśleń. Nie mam czasu nawet na nic.
900 kcal dziś około. Nadal bez zmian, nie widzę żadnych postępów w "diecie".
  • awatar S i L e N c E: Taki bezinteresowny uśmiech dużo daje ;) Nie poddawaj się, niedługo zobaczysz efekty :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Weekend wyrwany z życia?
Chyba tak.
W piątek poszłam na imprezę, wróciłam dzisiaj.
Napisałam w nocy z piątku na sobotę do niego, czy możemy porozmawiać. Odpisał, ze tak, ale tak naprawdę nie wiem co chciałam mu powiedzieć i myślę o tym od kilku dni, ale nic mądrego mi do głowy nie przychodzi. Sama nie wiem czy to dobry czy zły znak.
Mam mnóstwo roboty, nie wiem za co się zabrać w pierwszej kolejności.
Co do diety to chyba tracę nadzieję. Póki co się nie ważę, nie widzę po sobie żadnych zmian. Nie wiem, nie wiem co robić.
Dziś będzie jakoś 600 kcal, więcej nie dam rady, niedobrze mi od nadmiaru alkoholu.


Uwielbiam ją, jest przepiękna.
Nie chce mi się, nic mi się nie chce.
 

 

Jestem wykończona. Fizycznie i psychicznie.
0 motywacji. Dziś do dupy, jakieś 1300 kcal.

Tęsknię. Przetrawiłam tę sytuacje co prawda, ale czuję pustkę.
"Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały wszechświat działa potajemnie, by udało ci się to osiągnąć". Gówno prawda.
 

 

Wczoraj cały dzień spieprzony, prawie nic nie zjadłam, ale nie wiem ile za to wypiłam więc nie oszacuję ile kalorii pochłonęłam.

Dziś 800 kcal, nie jest najgorzej.
Szczerze mówiąc, po ostatnich wydarzeniach spodziewałam się raczej tego, że przerwę jakąkolwiek "dietę" i zacznę się znów obżerać jak świnia, a tu proszę - niespodzianka.
Nadal jest mi smutno i cholernie źle, nie mam żadnej motywacji, by wstać dziś z łóżka i się ogarnąć.
Bezwartościowe gówno.

  • awatar good morning ana: hey nie mow tak o sobie! super ze dzis ci juz okej poszlo, trzymaj tak dalej - dasz rade, wierze w Cb! ♥
  • awatar 101lbs: nie jesteś gównem. Przyjdzie czas i znajdziesz siłę, musisz się postarać
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Czuję się lepiej, pojechałam na zakupy. Smutek przerodził się poniekąd w złość. Jestem zdezorientowana. Nigdy nie uwierzę w to, że osoba, która zabiega o czyjeś względy nagle z dnia na dzień zmienia tak diametralnie zdanie. Nie rozumiem.

Jest po 18, dotychczas 0 kcal. Oby tak dalej.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Obudziłam się dziś z okropnym bólem brzucha.
Do tego doszedł chwilę później ból głowy.
Dziś głodówka, tak jak planowałam to wcześniej. Nie mam siły na dietę, na liczenie kalorii.

Dostałam wiadomość. Że bez sensu jest ciągnąć znajomość, że jest przekonany o tym, że nasz "związek" byłby w przyszłości cholernie toksyczny. Ale oczywiście nie można tego powiedzieć prosto w twarz. Czasem zastanawiam się, dlaczego tak jest. Czemu ludzie nie odczuwają potrzeby, by porozmawiać na spokojnie w cztery oczy, nawet jeśli ma to być ostatnia rozmowa.
Jest mi źle, jest mi cholernie źle. Boję się, że nikt nigdy mnie nie doceni i że już zawsze tak będzie. Pierwszy raz po wielu miesiącach czułam, że mam oparcie w kimś i że wszystko będzie dobrze.
Chcę wyjechać stąd, chcę zapaść się pod ziemię.
  • awatar ennedi: masz racje, to jest straszne. wszyscy teraz wolą załatwiać sprawy przez sms, internet itd. nienawidzę tego bo to tak totalnie dziecinne. jebane tchórze...
  • awatar S i L e N c E: Biedna :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Dziś czeka mnie całonocna randka z biologią, kocham to. Jestem zmęczona, potrafię w minutę zasnąć. Tak i było teraz oczywiście, o 15 przymknęłam oczy na chwilę i spałam do 18:20. Czekam na weekend, położę się wcześniej i wyśpię się wreszcie.

Potrzebuję motywacji. Do wszystkiego. Dieta? Ok, trzymam się jej w miarę, powoli schodzę w dół z kaloriami - dziś było około 900 i 1,8 litra płynów. Wydaje mi się, że nie jest chyba najgorzej.

Muszę iść chyba na zakupy jakieś, zrobić coś ze sobą by wyrwać się z jakiejś pieprzonej apatii. Czuję się bezużyteczna, niereformowalna i bez jakiejkolwiek wartości.

  • awatar S i L e N c E: Fajnie ,że z dietą idzie ci dobrze, powodzenia z nauką... Na szczęście jutro piątek :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Nienawidzę początków diety, gdy zaczynam pić dużo wody. Po takim zaniedbaniu organizmu woda zatrzymuje się, na wadze pokazuje się więcej, a ja tylko się stresuję niepotrzebnie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Źle się dziś czuję, boli mnie głowa i brzuch. Wróciłam do domu o 16 i od razu położyłam się spać. Nie mam humoru, ciągle kłócę się z najbliższymi osobami o byle co.
Chyba powinnam trochę wyluzować. Bez przerwy stresuję się szkołą i nadchodzącą maturą, chociaż tak naprawdę nie ma czym. Mam wrażenie, że nie zdążę ze wszystkim na czas i coś mi umknie. Moją jedyną motywacją jest znajomy, który z dnia na dzień w zeszłym roku wziął się w garść i pokazał wszystkim, że da się, pomimo opinii innych.
Nie mogę przestać panikować jednak, przecież ja to nie on.



Zastanawiam się, czy zrobić w sobotę głodówkę. Tak żeby odciąć się na jeden dzień od przyziemnych spraw, takich jak jedzenie. Jeden problem mniej. wydaje mi się. że poczuję się wtedy lepiej.

 

 
Na oko 1300 kcal, nieźle jak na dietę, o której zadecydowałam w sumie z minuty na minutę.

Muszę się przegłodzić, nie wiem czemu, ale nie lubię się najadać. Czuję się wtedy jeszcze bardziej ociężała. Lubię czuć lekki głód, co jest cholernie dziwnie, bo mimo wszystko uwielbiam jeść...

No ale są rzeczy ważne i ważniejsze. Dziś dużo wody i herbaty, pierwsze dni są najgorsze.
Za jakiś czas zacznę ćwiczyć, muszę ustanowić sobie jakiś plan i dokładne cele.

 

 
Sama nie wiem, czemu znów założyłam tutaj konto. Chyba z potrzeby wygadania się, nawet gdy nikt tego nie przeczyta.

Jest niedziela, 22 lutego 2015.
I chyba żaden rok nie dał mi tak do wiwatu od początku jak ten.
Wszystko się sypie, kłótnie z matką, z D., problemy w szkole. Klasa maturalna potrafi skutecznie zniszczyć człowiekowi codzienność.
Nie mam na nic siły, mimo że wiem o tym, że muszę ją mieć. Planuję znów przejść na dietę, właściwie dziś mi przyszło to do głowy, kiedy po raz setny matka powiedziała do mnie "ty gruba świnio", pomimo braku nadwagi.Czasem zastanawiam się, czy to ze mną jest coś nie tak, czy może z innymi.


  • awatar skinnysara: Slowa ludzi moga bardzo zranic. ALE w tym przypadku moze Twoja mama ma kompleksy wobec swojej wagi i wszystko odbija sie na corce. Mysle, ze jesli nie masz nadwagi ani problemow zdrowotnych przez swoja wage to nie powinnas sie odchudzac. Patrz na to jak ty sie czujesz w swoim ciele bo tylko to sie liczy i nikogo nie powinno interesowac ile wazysz i jak wygladasz. Trzymaj sie :)
  • awatar Folari: To raczej z twoją mamą jest coś nie tak. Bez obrazy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›